Podążaj za sobą. Nigdy się nie zgubisz [WYWIAD]

Tzw. gap year cieszy się dużą popularnością wśród młodych ludzi, szukających nowej drogi. Podobnie było i w przypadku Adrianny, która pewnego dnia poczuła wewnętrzną potrzebę wyruszenia w podróż. Czy była do podróż ku czemuś, czy ucieczka od czegoś – tego już będziecie mogli dowiedzieć się z wywiadu, jaki z nią przeprowadziłam.

Jak gap year wpływa na poszerzanie się perspektywy, horyzontów? Czy można gap year nazwać ucieczką od niezdecydowania co z życiem zawodowym czy ucieczką do przygód, spontaniczności?

Jeśli robisz coś tak dużego tylko dla siebie, to po prostu musi wpływać na twoje perspektywy. Ale odpowiem jak było u mnie.

Ponad rok temu założyłam wraz z przyjaciółmi Tkalnię Rozwoju – fundację i miejsce, które były naszą odpowiedzią na pewną wewnętrzną potrzebę. A potrzebowaliśmy sposobu na podzielenie się z ludźmi swoimi pasjami i energią do działania. Chcieliśmy inicjować zmiany i inspirować. W moim przypadku chodziło również o realizację celów zawodowych i zdobywanie ciekawego doświadczenia, więc przez ten czas nie było dla mnie drugiego tak istotnego tematu, jak Tkalnia. Jako prezes fundacji organizowałam i prowadziłam wydarzenia, pisałam i prowadziłam projekty, jako trener i coach prowadziłam szkolenia, warsztaty, nawet sesje indywidualne. Krótko mówiąc, oddałam fundacji rok swojego życia, jednocześnie studiując i starając się pogodzić z tym wszystkim pracę zarobkową.

Każdy kto szedł tą ścieżką wie, co było dalej. Otóż im mocniej płomień płonie, tym szybciej gaśnie. Im więcej zaangażowania, pasji, serca wkładasz w działanie, tym bardziej grozi ci to, czego wszyscy się teraz tak strasznie boimy. Tak było też ze mną. W momencie, kiedy na taką ilość pracy nałożyły się problemy osobiste, doświadczyłam wypalenia (dodajmy, że o ironio, że głównym zadaniem Tkalni jest promowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym…). Przez kilka miesięcy wstawałam z łóżka z obowiązku, ale sama dla siebie nie widziałam w tym żadnego sensu. Czułam jak każdego dnia pogarsza się jakość pracy, którą wykonuję, jestem coraz mniej kreatywna, zamieniam wizję rozwoju na planowanie budżetu. Stałam się małomówna i rozdrażniona. Potrzebowałam coraz więcej czasu na regenerację energii, sen, coraz więcej czasu spędzałam sama.

Aż nastąpił przełom, zarówno w życiu osobistym, jak zawodowym. Nagle w mojej głowie coś kliknęło, zdałam sobie sprawę, że moje cele sprzed roku są już zupełnie nieaktualne, że chcę czegoś więcej. Moje miasto stało się dla mnie za ciasne, wiedziałam, że muszę podróżować, czuć za plecami kilometry zmieniającego się krajobrazu. Skończyłam studia i z jednej strony wiedziałam, że chcę iść nadal w tym samym kierunku – zawodowo i pod względem rozwoju osobistego, z drugiej strony nie potrafię studiować i pracować bez pasji, a ta z kolei wyparowała z powodu wypalenia. Jednocześnie pojawiła się jedyna w swoim rodzaju okazja, aby w Tkalni Rozwoju poprowadzić międzynarodowy projekt coachingowy. Dzięki kontaktom nawiązanym w trakcie projektu najpierw pojechałam do Rumunii, tam poznałam kolejnych niesamowitych ludzi, dzięki którym jestem teraz w Hiszpanii. Następny kierunek – UK. Potem – jeszcze nie wiem, ale na pewno zmienię kontynent.

Wracając do pytania, dla mnie gap year nie jest ucieczką od nieszczęśliwej, sfrustrowanej, przepracowanej mnie, a ucieczką do nieznanego, nowego sensu, którego tak strasznie mi brakowało.

Czy gap year wpływa na poszerzenie się perspektywy? Pewnie, że tak. Zależy oczywiście, od czego robisz sobie przerwę i czym się w tym czasie zajmujesz. Jeśli jedziesz leżeć przez rok na plaży w kurorcie turystycznym, to nie licz na zmianę. 

Mój gap year jest chyba dość nietypowy, bo nadal pracuję, m. in. po to, aby móc podróżować (poza tym praca jest przecież fajna). Ale zrezygnowałam ze studiów i części projektów fundacji, które wymagały „bycia na miejscu”. Trwa dopiero od miesiąca, ale już mogę powiedzieć, że dzięki nawiązanym kontaktom, górom inspiracji w podróży i odzyskanemu poczuciu wolności, zmienia się całkowicie (w dodatku pozytywnie!) wygląd mojego życia zawodowego. Uczę się też walczyć ze swoją obsesją produktywności, bo człowiek to chyba został stworzony bardziej do medytacji i refleksji niż zdobywania forsy. Tylko tak się jakoś złożyło, że trzeba się nauczyć łączyć obie czynności w odpowiednich proporcjach.

zdjęcie 2

Komu poleciłabyś taką formę podróży? Komuś, kto potrzebuje przemyśleć swoją przyszłość?

Taką podróż polecam komuś, kto ma pod skórą nomada (w tym miejscu pozdrawiam mojego przyjaciela-nomada, który na pewno się teraz szeroko uśmiechnie). To jest taki ktoś, kto całe życie nosi w sobie jakąś niewytłumaczalną tęsknotę za zmieniającym się horyzontem. Drogi nomadzie, przestań się oszukiwać, od tego nie da się uciec!

Poza tym każdy przechodzi momenty większego lub mniejszego zapętlenia, skomplikowania życia osobistego, czy wypalenia zawodowego, albo po prostu nie wie co ze sobą dalej zrobić po studiach. Zmiana miejsca uskrzydla, oddala od spraw, które przytłaczają i wydają się nie do rozwiązania. Dzięki temu możemy zobaczyć więcej i znaleźć rozwiązanie, a jeśli nie rozwiązanie, to przynajmniej pogodę ducha i głęboką akceptację dla ludzi wokół.

 Jakich doświadczyłaś najbardziej wartych wspominania na starość przygód?

Pal licho przygody. Magia dzieje się wtedy, kiedy odkrywasz, że w każdym miejscu na ziemi możesz odnaleźć bratnią duszę. A mniej górnolotnie – człowiek to jest szalenie interesująca istota, a podróż, to takie nigdy nie kończące się studium przypadku. A pozwolić sobie na samotność wśród tłumu ludzi, którzy nie mówią twoim językiem, oznacza pozwolić sobie również na wgląd wewnątrz siebie, bo tylko odczuwając tego rodzaju dyskomfort możemy naprawdę uczyć się siebie. Ostatecznie nie było mniej górnolotnie, ale musi wystarczyć.

Czy można się do gap year jakoś przygotować np. finansowo?

Polecam wyrzucić lub oddać wszystkie niepotrzebne rzeczy, zwłaszcza ubrania i elektronikę. Zmniejszyć rozmiar majątku osobistego do jednej dużej walizki. Mówili mi, że książki też trzeba, ale książki to moi bracia i siostry, a rodziny się nie oddaje.

Finansowo można, a nawet trzeba się przygotować, ale bez przesady. Spontaniczność to słowo klucz, zwłaszcza jeśli tak jak ja wyjeżdżasz z powodu wypalenia. Gdzieś pomiędzy totalną spontanicznością, a obsesyjnym planowaniem, tkwi kolejne słowo klucz – „bezpieczeństwo”. Nic więcej nie trzeba.

Wywiadu udzieliła Adrianna Matyjaszek — coach i trener, prezeska Fundacji Tkalnia Rozwoju z Bielska-Białej, działa na rzecz europejskiej młodzieży, promuje ideę work-life balance, podróżuje, czyta i ma swoją stronę: www.ada.matyjaszek.info. Rozmawiała Justyna Poluta.