Kaukaz z perspektywy rowerowego siodełka

Jesteśmy nieformalną grupa miłośników turystyki rowerowej. W zasadzie to skrzyknięto w internecie grupką zapaleńców z całej Polski. Inicjatorem grupy jest dwóch, braci: Maciej i Michał Szramka, którzy w ten sposób zwiedzili już kawałek świata. Maciej jest osobą niepełnosprawną, nie przeszkadza mu to jednak w poznawaniu świata, a dzięki rowerowi ma dodatkowa rehabilitację. Michał to „człowiek przetrwania”, od zawsze organizował ekstremalne wyprawy survivalowe — tak przedstawiali się nam w ubiegłym roku  organizatorzy wyprawy. Dlatego jeszcze jako redakcja Dziennika Turystycznego objęliśmy patronat medialny nad wyprawą rowerową na Kaukaz. Podróżnicy wrócili i dzielą się z nami i z Wami swoimi wrażeniami. Oddajemy im głos.

Wiele czytaliśmy o Gruzji, Gruzinach, o gościnności i zmianach jakie zaszły w tym kraju po rozpadzie ZSRR. Ale rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia. Nie spodziewaliśmy się zobaczyć tak dużych dysproporcji i kontrastów życia Gruzinów, a także obywateli Azerbejdżanu i Armenii, krajów które również odwiedziliśmy. To, co pozostawił po sobie poprzedni system było dla mnie przytłaczające, warunki życia w wioskach i małych miasteczkach – u nas już takich rzeczy już dawno, nie ma. Kontrast uwidacznia się wówczas kiedy odwiedziliśmy Tbilisi – miasto tętniące życiem i w naszym rozumieniu nowoczesne. Ale chodząc bocznymi uliczkami stolicy zobaczyliśmy jej dwa jakże różne oblicza.

Co nas w Gruzji i Armenii najbardziej urzekło to ludzie. Sympatyczni i otwarci, gościnni i towarzyscy. Przejeżdżając rowerami wciąż słyszeliśmy pozdrowienia i gesty przyjaźni. Zapraszani byliśmy do wspólnego biesiadowania i na chwilę rozmowy. Słysząc, że jesteśmy z Polski więzi przyjaźni zacieśniały się jeszcze bardziej. „Polak – Węgier dwa bratanki” zamieniam na „Polak – Gruzin dwa bratanki i do szabli i do szklanki”…

Kaukaz rower (2)Kaukaz rower (1) Kaukaz rower (3) Kaukaz rower (4)

Przejeżdżając kraj mogliśmy zaobserwować różnorodność krajobrazu. Gruzja to kraj dla ludzi którzy lubią wyzwania. Tam jest wszystko co kochamy: góry, ludzie, winnice, różnorodność, tajemnica, przyjaźń, piękno i brzydota, stare i nowe, zimno i ciepło, przygoda i trud dnia codziennego! Swanetia ze swoimi pięknymi i surowymi górami. Małe wioski w górach, wiele opuszczonych i porośniętych zielskiem. Trudne warunki życia, specyficzne wieże obronne przy domach oraz przepiękne widoki szczytów Kaukazu najbardziej zapadły w pamięć. Żyjąc tutaj trzeba mieć hardość i siłę aby stawić czoła rzeczywistości. Kachetia to klimat zdecydowanie cieplejszy. To tutaj rozpościerają się winnice i figi można zrywać z drzew. Rosną cyprysy i rozbrzmiewają cykady. Można przejechać się po winnicach i pokosztować win. Bo jak można być w Gruzji i nie spróbować rodzimych trunków! Wina i Czaczy. Można natknąć się na biesiadujących i zostać zaproszonym do stołu. Należy koniecznie skorzystać z zaproszenia, bo nigdzie indziej nie posmakujemy takich specjałów kuchni. W restauracjach nie uświadczymy tych różności przygotowanych z bakłażanów, pomidorów, kukurydzy i tak pysznego domowego chleba, kachapuri i innych przysmaków. Toasty wznoszone przez Tamadę domowym winem, śpiewy, tańce i inne atrakcje – bezcenne! Tylko wtedy poznamy smak prawdziwej Gruzji, która zmienia się i wiele z tego co czytaliśmy o niej odchodzi w przeszłość. Ludzie są najwspanialszym elementem tego systemu.

Spotkaliśmy na swej drodze miejsca gdzie czas zatrzymał się chyba jeszcze w XIX wieku. Przejeżdżaliśmy przez wioski w górach, gdzie życie skupiało się przy jednej błotnistej drodze, pod opłotkami pasły się świnki, psy ujadały za nami, a krowy tarasowały przejazd. Jadąc drogą gdzie na przestrzeni wielu kilometrów nie ma gospodarstw widzisz samotnie pędzącego psa. Ogarnia cię strach, że zaatakuje, a on tylko spojrzy jak go mijasz i pędzi dalej… Przejeżdżaliśmy przez wioski–widma bo ich mieszkańcy porzucili swe domostwa. A może wymarli wszyscy, którzy tu dotąd mieszkali? Nie pozostał tam nikt. Przejeżdżaliśmy przez wioski, gdzie nie było prądu więc ludzie żyli bez lodówki, pralki, mikrofali, telewizji i bez radia. Tu lampa naftowa i świeczka. Sprzęty, które u nas widzimy w skansenach, tam służą do dziś dnia.

Kaukaz rower (6) Kaukaz rower (5) Kaukaz rower (8) Kaukaz rower (9) Kaukaz rower (10) Kaukaz rower (13)

Najlepszym środkiem transportu są konie, na których często bardzo młodzi jeźdźcy kłusują na oklep. Napęd 4×4 jak najbardziej wskazany. Gruzini jeżdżą niesamowicie! Czasem stawaliśmy zdziwieni, że autkiem z napędem na dwa koła wjeżdżali na strome i kamieniste podjazdy. Na rower to świetny ale trudny teren. Jakość dróg zaskoczy niejednego. Zdecydowanie różnią się od jakości naszych dróg takiego formatu. Więc żółta linia na mapie z reguły oznaczającą drogę krajową, nie musi oznaczać, że będziemy śmigać po asfalcie. W Gruzji na każdym kroku możesz się spodziewać niespodziewanego. Jedziesz uszczęśliwiony asfaltem, a nagle z niewiadomych przyczyn natykasz się na miejsce pozbawione tej nawierzchni i za chwilę znowu się ona pojawia. Osuwisko na drodze w czasie ulewy, z wysokości spadają kamienie i odrywają się głazy – a tu spokojnie wszyscy czekają paląc papierosy aż spychacz co nieco zepchnie a pan koordynator ruchu, bez kasku oczywiście, butem uprzątnie co mniejsze i da sygnał: ruszać!

W drodze do David Gareji mijaliśmy pustynne krajobrazy. Niemiłosiernie paliło słońce, wysuszona trawa i smagający twarze gorący wiatr. Nagle naszym oczom ukazuje się skupisko – blokowisko. Szklane szyby odbijają słońce, wirujący pył sprawia że kontury rozmywają się i zadajesz sobie pytanie czy ty widzisz to naprawdę? Czy to jakaś fatamorgana? Kiedy uświadomisz sobie, że widzisz to naprawdę zaczynasz szukać w tym skupisku czegoś więcej niż betonowych bloków i nic innego nie widzisz. Potem kilka domów pojedynczo rozrzuconych i fabryka na potrzeby której budowano te maszkarony. Brzydota i tandeta, nicość i pustka, strasznie smutny to był obraz, ale wciąż tkwi silnym obrazem w mojej pamięci. Było tam wiele takich upiorów z przeszłości. Tej przeszłości totalitarnej oczywiście. Bo Gruzja to też przeszłość niezwykle bogata kulturowo. Skarby architektury, kolebka mitów i legend. To pod Kazbegiem Prometeusz odbywał swoją karę za dobro jakie dał ludziom. To tutaj Jazon przybył w poszukiwaniu Złotego Runa.

Kaukaz rower (15) Kaukaz rower (20) Kaukaz rower (19)

Armenia, kraj mistyczny, kolebka najstarszych kościołów chrześcijańskich a jak zbezczeszczona przez tandetę komunistyczną. Eksploatowanie złóż ingerowało w piękno krajobrazu, ohyda blokowisk „wkomponowanych” w majestat gór odziera tę część kraju którą jechaliśmy z wszelkiego mistycyzmu. Wiele miejsc kojarzyło mi się ze scenerią filmów Szulkina. Ludzie za to niezwykli, mili, gościnni, biedni, ale dzielili się tym co mieli.

Jadąc od granicy zatrzymaliśmy się przy sprzedawcach owoców. Nie mieliśmy pieniędzy wymienionych tylko lari gruzińskie i to też niewiele. Byliśmy głodni bardzo i konsumowaliśmy wspólnie zapasy jakie nam zostały. Podeszłam do sprzedających owoce pań i zapytałam co mogę za tę garść drobnych kupić dla nas? Dostaliśmy figi, brzoskwinie, śliwy, jeżyny za darmo. Nie chciały od nas pieniędzy chociaż widać było że to skromnie żyjący ludzie. Z takimi gestami spotkaliśmy się wielokrotnie i było to naprawdę sympatyczne. I to jest cenne doświadczenie. Serdeczność ludzi jest jak opoka na której można zbudować swoisty dialog ponad granicami, ponad różnicami i ponad niefrasobliwą głupotą panoszącą się coraz bardziej. Dzięki temu, że wyjdziesz za przysłowiowy „róg własnego domu” zobaczysz świat z całkiem innej perspektywy. Wówczas masz możliwość widzieć nie tylko skalę mikro ale też makro. Globalnie spojrzeć na problemy a funkcjonować lokalnie. Każdy z nas przywozi pamiątki z wyjazdów. Jedni kupują drobiazgi, inni cenią sobie zdjęcia i filmy a jeszcze inni przywożą ze sobą wrażenia jakich nie da się ująć nawet w kadrze filmu. To „coś” jest niezwykle subiektywne i osobiste. Pamięta się dźwięki klaksonów, rozmowy i twarze napotkanych ludzi, smaki i zapachy posiłków, atmosferę domów w jakich byliśmy. Domów które jakże wiele mówią o ich mieszkańcach.

Kaukaz rower (25) Kaukaz rower (27) Kaukaz rower (29) Kaukaz rower (31) Kaukaz rower (34) Kaukaz rower (35)

Kaukaz rower (38) Kaukaz rower (41)

Nie pozostaje nic innego jak przejąć rolę Tamagi i wznieść na zakończenie toast: jak najwięcej przyjaznych i dobrych ludzi abyśmy na swej drodze spotkali; jak najwięcej podróży wspólnych odbyli. jak najmniej dętek po drodze łatali.

Gaumardżos! Gaumardżos! Gaumardżos!


W wyprawie udział wzięli: Agnieszka Wyszyńska Wytrykus (Zamość) Maciej i Michał Szramka (Bydgoszcz), Szymon Wiese (Bydgoszcz), Krzysztof Sobczak (Toruń), Karolina Kot (Warszawa), Natalia Zapotoczna (Wrocław) oraz Piotr Chuchmała (Ostrowiec Świętokrzyski).

Dziękujemy Dziennikowi Turystycznemu za patronat nad naszą wyprawą, oraz sponsorom którzy nas wsparli a bez których ta podróż była by dużo trudniejsza: Armor Shop, Boninex, Brubeck, Delfin, Good Ram, Horyzonty – sklep turystyczny, Hotel Opera, Kolba.pl – Fenix, Kursy SOS, Optronic – AEE, Saltus Ubezpieczenia, Splitt, Sport Fuel, Świat Baterii, TwoNav, Vera, Wideorejestratory24.pl, Wojrak

PS. Pełną relację z wyprawy znajdziecie na www.BylismyTam.pl