Nuno Gomes. Zawsze mam plan.

Uśmiechnięty, żywy pięćdziesięciolatek. Spotykamy się w jednej z warszawskich kawiarni. Przyjechał do Polski opowiadać o biciu rekordów, swojej biografii. Rozmowa o nurkowaniu wyraźnie go ożywia.

Dawid Zaraziński: Lubisz udzielać wywiadów?

Nuno Gomes*: Jasne! Możesz mi zadawać te same pytania co inni!

To może zacznijmy od tego: jaką jesteś osobą?

Myślę, że bardzo zwyczajną.

Tak, jasne!

Poważnie! Nie jestem inny niż pozostali ludzie – widzę siebie jako takiego przeciętniaka. Tym, co mnie może wyróżniać jest to, że planuję coś robić i potem to robię.

Wiesz, ja przyjechałem tu rowerem, ty masz rekordy nurkowe – i kto tu jest zwyczajnym gościem? Ale dobra, zagrajmy w Twoją grę – powiedz w takim razie, jak wygląda Twój normalny dzień? Wstajesz, jesz śniadanie, nurkujesz, obiad, znów nurkowanie?

Obecnie moje życie jest bardzo interesujące (śmiech). Wiesz, mam na myśli tu i teraz. Kiedy żyłem w RPA, moje życie polegało na wstawaniu co rano o szóstej, potem prysznic, śniadanie, golenie. Wsiadałem w samochód i byłem w biurze o ósmej. Pracowałem do szóstej, wracałem do domu, w okolicach siódmej byłem na siłowni. Wracałem, po drodze robiłem zakupy, jadłem kolację, pracowałem na komputerze do około jedenastej. Czasem obejrzałem mecz w telewizji. Następny dzień nie różnił się tak bardzo od poprzedniego.

Nuno Gomes

Nuno Gomes

A teraz jesteś w Polsce, udzielasz wywiadów, spotykasz się z ludźmi – to już zupełnie inna bajka. Ale w końcu nie każdy „przeciętniak” ma swoją książkową biografię. Nie każdy zdobywał rekordy jak Ty. Lubisz o tym rozmawiać?

Jasne! Rozmawianie o nurkowaniu to zdecydowanie jedna z moich ulubionych rzeczy! Nurkowanie to jeden z głównych celów w życiu.

Jesteś nurkowym freakiem?

Oczywiście! Ale wiesz, poza tym jeszcze zajmuję się inżynierią lądową. Moje życie dzieli się na te dwa obszary zainteresowań i pracy.

Dobra, załóżmy teraz, że spotykasz gościa, który nic nie wie o nurkowaniu, ale właśnie przeczytał książkę o Tobie i mówi ci: hej, robisz świetne rzeczy! i ja tak chcę! Co mu odpowiadasz?

Pierwsze pytanie brzmi zawsze: czy lubisz wodę? Lubisz pływać, takie sprawy? Jeśli tak to drugie pytanie jest takie: w jakiej jesteś kondycji? Nie masz problemów z sercem, czegoś takiego? Jeśli jest w miarę OK to idź do szkoły nurkowania i zacznij się uczyć.

Ale dlaczego warto?, zapyta ten gość. W końcu to nie jest najtańsza przyjemność na świecie. 

Wiesz, nurkowanie może być relatywnie tanie, jeśli podejdziesz do tego z głową. To także bezpieczny sport, a do tego bardzo relaksujący – nurkując nie myślisz o swoich problemach. Po nurkowaniu zawsze bardzo dobrze się śpi.

Czyli nurkowanie jest jak dobry seks?

Hahaha, myślę, że seks jest na pierwszym miejscu, nurkowanie zaraz za nim!

Ale w Twoim przypadku nurkowanie to zupełnie inna historia. 

Tak, ale wciąż mnie to bardzo odpręża i bardzo to lubię.

To miłe. Powiedz jednak – co Tobą kieruje w kwestiach tych wszystkich rekordów? Potrzeba adrenaliny, sprawdzenia siebie, pokonania kogoś?

Myślę, że przede wszystkim chęć przekonania się, gdzie są limity moich możliwości. Myślisz: mój obecny limit wynosi tyle, rekord świata – tyle. Dlaczego nie spróbować się z tym zmierzyć? Poza tym traktuję to jako projekt. Skupiasz swoją uwagę by go zrealizować.

To miłe uczucie obudzić się rano i pomyśleć: jestem mistrzem?

Chyba nie zdarza mi się tak o sobie myśleć. Raczej: dałem z siebie wszystko. Czasem się nie udaje, ale zawsze trzeba się starać. Nigdy nie pomyślałem: muszę to zrobić, albo się zastrzelę.

Nuno Gomes

Dawid Zaraziński i Nuno Gomes

Użyłeś słowa „projekt”. Co przy tego typu przedsięwzięciach jest najważniejsze: osobowość nurka, narzędzia, których używa czy zespół, który mu pomaga?

Odpowiem tak: najważniejsza jest pewność siebie. I mówię tu o pewności, a nie o zbytniej pewności. Musi być oparta na realistycznych przesłankach. Dalej idą kolejne rzeczy: miejsce, gdzie będziesz próbował, sponsorzy, którzy zapewnią ci spokój, zespół ludzi, którzy będą chcieli ci pomóc.

Złapałeś się kiedyś w pułapkę zbytniej pewności? Czy były takie chwile, w których myślałeś: kurwa, to koniec?

Nie robię tego. Jeśli pojawia się problem, staram się go rozwiązać. Nie zatrzymuję się wpadając w panikę. Zwykle mam też zapasowy plan i w takich sytuacjach staram się go wprowadzać w życie. Nie myślę: mam przejebane – staram się to zmienić. Ale jasne, były chwile, w których byłem w niezłym bagnie. Zdarzyło mi się raz, na głębokości 207 m, że mój automat oddechowy przestał działać – a to duży problem. Ale zastosowałem procedury, krok po kroku, które pozwoliły mi się z tego wykaraskać.

A kiedy jesteś tam głęboko, kiedy jesteś już na upragnionej wysokości – o czym się myśli w takim momencie?

Nie myślę o niczym, nie ma czasu rozejrzeć się i krzyknąć: jak tu pięknie. Musisz być absolutnie skupionym na procedurach zapewniających bezpieczeństwo. Największą radość daje samo osiągnięcie. Cieszyć się z tego możesz kiedy wrócisz na powierzchnię w jednym kawałku. A w większości przypadków jest to trudniejsze niż schodzenie. Podobnie jest w zdobywaniu najwyższych górskich szczytów.

Wszystko jasne. Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat. Jesteś facetem, który zapisał się w historii, ma na swoim koncie kilka świetnych rekordów. Z jakim przesłaniem kierujesz się do polskich czytelników Twojej biografii?

Hmm… Myślę, że chcę przekazać byście za bardzo się nie przejmowali. Mieszkam teraz w Nowym Jorku i tam pogoda jest podobna do waszej teraz – deszczowa i wietrzna. Nie było łatwo się przestawić komuś kto mieszkał wiele lat w Johannesburgu. Pogoda to tylko przykład – chodzi o to, że zawsze są minusy, nie przejmujcie się tym i nie dajcie się kierować zewnętrznym przeciwnościom.

Wiesz, wielu ludzi pyta mnie: jakie są podobieństwa między RPA i Polską? Myślę, że odpowiedź na pytanie kryje się w naszej historii: zawsze stać się może coś niezaplanowanego. Pytają mnie też: czy myślałeś, że będziesz kiedyś mieszkał w Nowym Jorku? Odpowiadam: chyba żartujesz! Życie jest nieprzewidywalne. Nigdy nie mów: to czy tamto na pewno się nie stanie. Wszystko się może stać! Możesz być normalnym facetem, który zdobędzie kilka rekordów świata, a potem przyjedzie do Polski o tym opowiadać.

Czyli trzeba spodziewać się niespodziewanego?

Dokładnie! To najważniejsza lekcja jaką daje nam życie. I kiedy to niespodiewane przychodzi – warto być przygotowanym i mieć plan awaryjny.

Nuno GomesWe wrześniu egipski nurek Ahmed Gabr pobił Twój rekord w nurkowaniu na obiegu otwarty (osiągnął głębokość 332,4 m). Planujesz spróbować go pokonać?

Zobaczymy. Może uda się przygotować odpowiedni plan?

* Nuno Gomes – nurek, dwukrotnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. W wieku 14 lat przeniósł się wraz z rodzicami z Portugalii do RPA. W 2005 r. w Morzu Czerwonym (Dahab) Gomes zszedł na głębokość 318,25 m, jako pierwszy człowiek w historii (zejście trwało 14 minut, wynurzanie – ok. 12 godzin). Gomes pobił również rekord świata w nurkowaniu jaskiniowym – w 1996 roku w jaskini Bushmansgat w RPA osiągnął głębokość 282,6 m.

W listopadzie 2014 r. nakładem Mayfly, w serii 360˚, ukazała się autobiografia Nuno Gomesa. Więcej informacji znaleźć można pod tym adresem.