Podróż kulinarna

Podróż nie była daleka, ale za to niezwykła. Celem było spożycie lunchu przygotowanego przez Olivera Nasti, szefa francuskiej restauracji Le Chambard w Kayserbergu. Nasti posiada dwie gwiazdki Michelina i cztery czapki Gault & Millau. Droga z redakcji na Grochowie do hotelu Sofitel, a dokładniej Le Victoria Brasserie Moderne w Warszawie.

Fragment by przypomnieć wam jak to kiedyś było.

Tymczasem Oliver Nasti przyjechał na zaproszenie Macieja Majewskiego, szefa kuchni Le Victoria Brasserie Moderne i zaserwował niezwykłe cudeńka. Danie pierwsze to popis umiejętności mistrza, czyli jajko 64.

IMG_20150206_134038

Pod tym kapturkiem wyglądającym jak naleśnik z białka, znajduje się żółtko gotowane przez godzinę w temperaturze 64 stopni Celsjusza. Konsystencję ma pasty do zębów. Mniam.

Takich zjadłem dwa, bo na szczęście usiadłem koło tłumaczki mistrza, która była na diecie. No cóż? Mam się wstydzić łakomstwa?

A tutaj mamy węgorza podanego z musem ze szczupaka i pomarańczowym żelem. Palce lizać.

A tutaj mamy węgorza podanego z musem ze szczupaka i pomarańczowym żelem. Palce lizać.

Do każdego dania przygotowano odpowiednie wino i muszę przyznać słuszność tym wszystkim krzykaczom, także w mojej rodzinie, którzy twierdzą, że posiłek bez dobranego trunku, to tylko połowa szczęścia. A wiadomo, że jak całe szczęście z pewnością nie jest jej połową.

A to było tylko troszkę mniej smaczne niż szczupak. Tutaj jest i okoń morski, i mule, i ostryga i w końcu palony por. Jak widać zacząłem wybrzydzać: "ę". "ą".

A to było tylko troszkę mniej smaczne niż szczupak. Tutaj jest i okoń morski, i mule, i ostryga i w końcu palony por. Jak widać zacząłem wybrzydzać: „ę”. „ą”.

 

Kuchnia powinna być wizerunkiem szefa, ale także jest osadzona w konkretnym regionie. Skoro jestem z Alzacji, nie mogę wyjąć swojej pracy z tego kontektsu. Co nie znaczy, że zamykam się wyłącznie na smaki i techniki alzackie. Jeżeli gdzieś podróżuję i spotkam jakiś smak, technikę, produkt, który mi się podoba, to go wykorzystam u mnie w kuchni – powiedział mi Oliver Nasti.

A tu drodzy moi jest mus migdałowy, te płatki to nic innego jak trufle, a czerwone mięso to po prostu pyszny gołąbek.

A tu drodzy moi jest mus migdałowy, te płatki to nic innego jak trufle, a czerwone mięso to po prostu pyszny gołąbek.

Przykład podpatrzonych technik? – pytam się mistrza.

W restauracji Noma w Kopenhadze paliłem jajko przepiórcze jak papieros. Mówię o jajkach, bo kocham jajka.

Nie mam więcej pytań.

Na końcu był deser, którego elementem składowym był anans pieczony w wyjątkowo smacznym rumie.

Na końcu był deser, którego elementem składowym był ananas pieczony w wyjątkowo smacznym rumie.