Stefkowe sceny

Podróż po świecie, czyli w moim przypadku jak na razie Kotor w Czarnogórze. W Albanii Durres i Sarande. We Włoszech Wenecja i Rawenna. W Chorwacji zaś Dubrownik, Split, Trogir, Rowini, Hwar, Korczula, Rab. Najwięcej jednak zobaczyłem Grecji. Byłem na Itace, Katakolo na Peloponesie, Atenach, Santorini, Folegrandos, Delos, Katapola na Amorgos, Kamares na wyspie Sifonos, Kythnos, Tinos, Kerkyra na Korfu. I to tylko w jeden, dokładnie jeden miesiąc.

Podróż po świecie – pracuję na luksusowym statku wycieczkowym. Odwiedzam porty od Włoch przez Maroko aż po Kostarykę. Oto moje wrażenia.

Gdyby podróż po świecie była rozliczana z miejsc, na których postawiło się stopę, z pewnością tę zaliczałbym do najbardziej udanych. Ale przecież dosłowna stopa nie wystarczy. Więcej niż jedno zdanie napisałbym o kilku z wymienionych wysp i miast. A i tak ograniczyłbym się do frappe w Grecji. Targu z pamiątkami w Albanii. Dwugodzinnego spaceru po Czarnogórze. Czy męskiego chóru śpiewającego na głównym placu w chorwackim Trogirze.

Poeta, król tułaczy

W ciągu tego miesiąca tylko raz miałem okazję spędzić więcej niż cztery godziny na lądzie. Było to w mozaikowym mieście – Rawenna. Rzymskie i wczesnochrześcijańskie mozaiki zachowały się tu jak nigdzie indziej. Ale Rawenna w tej opowieści nie jest ważna z powodu ścian i podłóg. Trzynastego lub czternastego września, 696 lat temu zmarł tam Dante Alighiery.

Coś ty zrobił, Alighiery, Że ci dwa groby stawi lud nieszczery, Wygnawszy pierwej

Cyprian Kamil Norwid, Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie

Zmarł wkrótce po napisaniu Boskiej Komedii na wygnaniu ze swej rodzinnej Florencji. Florentczycy zrozumieli swój błąd za późno. Dali mu amnestię, ale nie chciał wracać do ukochanego miasta. Stał się symbolem tułaczy.

P1530496
Boska Komedia, a zwłaszcza Piekło i katusze, które nas tam czekają. Dzieło pełne historycznych postaci, które wedle zasług są w Piekle bądź Raju. Nikt współczesny, bez olbrzymiej ilości przypisów nie zrozumie niuansów, zabiegów stylistycznych, symboliki, wiedzy naukowej zawartej w Komedii. A na moim statku, to już nie kojarzy się Dantego i jego poezji.

Grób poety to pusta kapliczka z marmurową płaskorzeźbą przedstawiającą Dantego przy pulpicie. Kapliczka mieści się na tyłach ceglanego franciszkańskiego kościoła, w którym pod ołtarzem znajduje się naturalne akwarium. Do wody wpuszczono złote rybki.

Turystyczne piekło

Tułaczom chciałem poświęcić najbliższe wpisy w Magazynie. Może zacznę od Itaki. To naprawdę nie moja wina, że tyle w tym symboliki. Po prostu tak się tu jakoś wszystko składa w całość.

Statki wycieczkowe - pływające bloki

Statki wycieczkowe – pływające bloki

Wyspa Odyseusza została odwiedzona przez sto dwadzieścia statków pasażerskich trzy lata temu, sześćdziesiąt – dwa lata temu, a w tym sezonie przypłynęło tylko czterdzieści statków pasażerskich. – Ale na szczęście w przyszłym roku znów ma być ich sto dwadzieścia. – mówi ku mojemu przerażeniu oficer porządkowy, który pilnuje bezpieczeństwa turystów na wyspie. Najczęściej przypływa około dwóch tysięcy ludzi. Ale są takie co mieszczą cztery tysiące. A od niedawna pływa jednostka z ponad sześcioma tysiącami. Koszt takiej wycieczki od 150 do 300 euro za dwa dni. Pasażerowie wydają majątek na burcie na: kina, teatry, kabarety, hazard, siłownie, alkohol, ubrania, perfumy. Jak tylko gdzieś taki statek rzuci kotwicę, przygotuje swoje łódki do zwożenia ludzi, zaczynają się żniwa na lądzie. Dwa tysiące osób. Często więcej, ale przyjmijmy te dwa. Każdy według sklepikarza pamiątek na Itace wydaje średnio 25 euro w ciągu kilku godzin na wyspie. To pięćdziesiąt tysięcy euro w ciągu dnia. Skoro trzy lata temu było ich w sezonie 120, to miejscowi na samych wycieczkowcach zarobili około sześciu milionów euro. Dużo! I nie dużo, bo Itaka to nie Santorini.

Piękne Santorini - greckie piekło na Ziemi

Piękne Santorini – greckie piekło na Ziemi

Grecy w zeszłym roku wprowadzili limit turystów na wyspie-wulkanie. Białe miasta przyciągały dwa lata temu dziesięć tysięcy turystów dziennie. Od zeszłego roku może być TYLKO osiem tysięcy osób! Wszyscy na statku mówili mi jak niezwykłe jest to miejsce. A ja czułem się dobrze tam tylko w cerkwi. I to dlatego, że mało kogo obchodziło jej wnętrze, więc było spokojnie. Rzeka ludzi. Rozmawiałem z Gabriele, pochodzącą z Aten sprzedawczynią lodów. Powiedziała mi, że pierwszy i ostatni raz jest na tej wyspie. Że jest tu strasznie. Zaraz potem gadałem z kelnerem, w jak mi się wydawało mniej zatłoczonej restauracyjce. Nie pamiętam jego imienia, ale dla niego był to też pierwszy sezon na wyspie i też pochodził z Aten. Powiedział: Santorini to piekło. Po prostu.

W Splicie znalazłem taki obrazek - pasuje jak ulał

W Splicie znalazłem taki obrazek – pasuje jak ulał

Adresy z podróży

Dante podzielił piekło na dziewięć okręgów. W najbardziej gorącym są ci, którzy są neutralni. Jestem w środku tego cyklonu zapotrzebowań na doznania, na pocztówkę, zdjęcie na Instagramie. Pływam na statku pasażerskim. Jestem w miejscach, w których ludzie chodzą grupami za przewodnikiem z parasolką. Jestem zwykle przy kawie. Na pizzy. Z muzyką w uszach. Często odcięty od tłumu. Nie mam możliwości na poznanie odwiedzanego świata. Na skosztowanie jego smaków. Na pomyłki. Czasem zasiedzę się w kawiarni za długo. Innym razem zauroczę jakąś uliczką. I o takich miejscach będę teraz pisał. Będą to pocztówkowe wpisy. Adres kobiety, która prowadzi piracką kawiarnie w porcie, a jej mąż tworzy instrumenty muzyczne. A może o targu rybnym w Splicie. Zapraszam na podróż po świecie – Stefkowych Scen.