Święta procesja

Nie rozumiem Bożego Ciała. Co nie oznacza, że nie świętuję. Nie jednak w postaci grilla i piwa. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ominąłem tylko jedną procesję i to rok temu, bo akurat byłem na morzu. Święto ciała i krwi, a może chleba i wina? Trudno mi się oprzeć.

Aby zobaczyć Boże Ciało gotów byłem znaleźć pracę za wikt i opierunek w peruwiańskim Cusco. Ale nie chcę pisać o tym jak wygląda tamtejsze święto, zwłaszcza, że możecie obejrzeć to w moim filmie o Peru.

W piątek rano oglądałem Filipa Chajzera, który pojechał do Łowicza, by opowiedzieć o tamtejszym Bożym Ciele. Wyszło, że wszystkim kolorowa tradycja bardzo się podoba, ale nie mają za bardzo pojęcia na czym polega. Sondy uliczne w telewizji są oczywiście do niczego, ale mówiąc szczerze, nie mam za złe tym ludziom. Bo czemu? Piękna dziewczyna, malowany chłopak, jedna i drugi nie powinni zajmować się teologicznym uzasadniemiem święta, które jest z nami niemal od Bitwy pod Grunwaldem. Ja się nie dziwię, a nawet miałbym im za złe, gdyby Życie, tę jedną pewną rzecz na świecie zaraz po Śmierci, marnowali na uzasadnianie istoty hostii i wina.

P1070416

Ciała i krwi

Obważanki po kościele. Nawleczone na pachnący pieczywem, prosty sznurek. Mnie kojarzą się z muszlami, ale przecież mogą z koralami, perłami, uszami. Takimi jak te na wojennych filmach z Wietnamu, co to żołnierze zbierali ze swoich ofiar. Ale przecież obważanki smaczniejsze. Znacznie bardziej, mniam. Miękkie i z makiem. Mam je na szyi, jako nagrodę, za to że przeszedłem całość. Godzina w słońcu. Czy to było dla mnie wydarzenie religijne? Nie. Nie było. Bardziej antropologiczne. Czy ktoś przeżył je religijnie w tym tłumie. Tak. Prawie wszyscy.

P1070419

Księdza nikt nie słucha. Ja przynajmniej nie słucham, bo on mówi bardzo dużo słów i wiele razy odmienia takie jak: Chrystus, ciało, Łaska, Nie zasługujemy, Ojciec. Dużo też przymiotników. Łapie się na tym, że lubię psalmy. Są proste i krótkie. Pan to, Pan tamto. Łatwo przyswaja się psalmy. Ksiądz niestety też śpiewa. Podobno kto modli się śpiewając, ten modli się dwa razy. W takim razie ten kto słucha tego fałszu powinien modlić się minimum trzy. Śpiewa też dziewczynka, a za nią powtarza cały tłum w kościele. Ładny głos, ale nie wyciąga, załamuje się.

Widzę, że dzieci w ławkach i ramionach swoich babć wariują. Ja stoję i też bym chciał, ale mnie nie wypada. Im na szczęście wypada więcej. Wiercą się w ławkach i w miękkich ramionach. Takich, co to jak się unoszą to wisi im skóra. W tym ryku księdza, słyszę przez chwilę, ptaka za murami kościoła. Dzieci powinny tam wybiec i ganiać za motylami. I tak myślę sobie, że gdy babcie żyją już życiem wiecznym, to ich wnuki jeszcze doczesnym. Szepczę to dziewczynie do ucha. Uśmiecha się.

P1070427 P1070428

Nudne anioły

Mogłoby coś się wydarzyć w kościele, na przykład ktoś mógłby zemdleć. A moja prababcia widząc, że jakaś pani zemdlała i ukazały się pod jej sukienką ładne bielutkie majtki, powiedziała babci, że dama zawsze powinna mieć czystą bieliznę na sobie. Nie wiem, czy wypada myśleć w kościele o bieliźnie.

Ksiądz jednak skończył śpiewać. Teraz będzie moje ulubione klęczenie. Ja lubię na jednej nodze, jak rycerz. A potem to już w ogóle lubię bardzo: przekażcie sobie znak pokoju. Można uściskać kogoś obok. Niektórzy tylko kiwają głowami. Jakbv wstydzili się podać grabę. Ja bym chciał uściskać. No bo chcę z tymi ludźmi, obcymi przecież, żyć dobrze. Być pomocnym i oni mi też. Co też ci ludzie mogli nagrzeszyć w tych wsiach podradomskich? A może ktoś kogoś zdradza, a inny ktoś zabił z miłości, a może po prostu pije, bije. Oni wszyscy o sobie wiedzą doskonale: tamtej umarł mąż, a owa zostawiła dzieci. Lubię to. Lubię ludzi za ich grzechy, ułomności. Anioły muszą być nudne, takie doskonałe, że pewnie prykają fijołkami. Nie ma jak ludzie. Przychodzą do kościoła, zbrukani.

Nikt nie słucha księdza. Patrzą ukradkiem po sobie, ja jestem obcy, więc patrzę prosto i widzę, że ta przede mną ma kostium przyciasny, pewnie był dobry trzy-cztery lata temu. Oni wszyscy ubrani jak na wesele. Bardzo ładnie. Podobno kupują tuż przed Bożym Ciałem, żeby się pokazać.

P1070571 P1070468 P1070503

Najpiękniejsze ołtarze

Idziemy. Opłatka nie wziąłem, bo dużo grzeszyłem ostatnio. I nie byłem u spowiedzi już długo, że to byłoby nieprzyzwoite. Ciało, chleb i krew. Szacunek do bochenka to i do hostii. Stoimy przed kościołem i czekamy. Wzięły by baby więcej obrazów. Tyle na zakrystii stoi, a tutaj tylko dwa idą do procesji. Wstyd! – Krzyczy jakaś starowinka.

Jest tak, że panie noszą obrazy, we cztery. Ciężkie te obrazy. Zwykle jest pięć w procesji, teraz dwa. Wstydu nie ma. Nie chcą, niech nie noszą. Są za to dziewczynki od kwiatów. Rzucają nimi, kiedyś się je zbierało, ale teraz po prostu dobrze by ksiądz z hostią przeszedł po dywanie z kwiatów. Jezuniu jak ja to lubię. Dziewczynki ubrane jak na komunie. Ładniutkie. Mamy tuż obok. Mnie się podoba, że cała rodzina uczestniczy. Mała rzuca kwiatami, które przecież musiała z mamą zebrać, a może po prostu kupiła? Są jednak we dwie. Ojciec może w straży ogniowej? Tuż przy księdzu niesie ochronny, zdobny materiał nad jego głową. A może zbijał jeden z czterech ołtarzy. Wsie rywalizują, który ołtarz najładniejszy. Rywalizacja dobra sprawa.

Ona ma sześciocentymetrowe obcasy, szpilki. Idzie w procesji innych szpilek, bucików, butków. Świerzutkich, nowiutkich, piękniutkich. Tamta przytyła. A ta się nic nie zmieniła. Jak matka wygląda, a taka młoda. Dziewczyny plotą. Przy ołtarzu rzucają się wszyscy na brzozowe witki. Święta brzoza. Piękne, białe drzewo. Przez cały rok w wazonie, ususzone, sproszkowane, spalone. Ten jeden dzień.

Lubie Boże Ciało za jego piękne, człowiecze oblicze. Za lato i zapach kończącej się wiosny, zmieszany z kadzidłem. Za księdza podobnego do księżyca w pełni. Rumianego księżyca. Księdza i jego parafię z kilkoma wioskami. Za grilla co potem i obiad na trawie. I lody śmietankowe od Gruszczyńskich w Białobrzegach, a kiedyś były od pana Jacka z Olsztyna. Zawsze są lody. I truskawki co już zerwać można i zjeść. Jak poziomki dobre. Nie jak kiedyś, oczywiście. Nigdy nic nie jest dobre jak kiedyś. Uwielbiam ludzi, za to właśnie, że przeszłość jest smaczniejsza niż teraźniejszość, a już o przyszłości nie mówiąc.

P1070493

P1070532 P1070533 P1070580 P1070590  P1070621 P1070642 P1070653 P1070664 P1070710 P1070712P1070718