Cusco. Las Vegas Peru

Sacsayhuaman w keczua znaczy zadowolony sokół, chociaż wymowa słowa brzmi jak „sexy women”. Po angielsku czy w języku keczua… Obie nazwy inkaskich ruin górujących nad Cusco odpowiadają temu, co dzieje się tam nocą.

Venus zdradliwa roskosz cukruje,
Wkrótce nad kata ciało morduje
Uprzykszonemi, zbyt bolesnemi
Wrzody, guzami zaraźliwemi…

Gdy turysta przyjeżdża do Peru, najbardziej prawdopodobne jest, że wyląduje w Limie, potem przejedzie koło linii Nazca i trafi do stolicy Inków… Cusco. Taka marszruta oznacza, że do Cusco codziennie docierają rzesze młodych, często samotnych turystów. Coś robić muszą, zanim wybiorą się na zdobycie jednego z cudów świata Machu Pichu.

Chrystusa nad Cusco peruwiańczycy otrzymali od Izraelitów. Mimo tak pięknego podarku mało kto chce bawić się z Żydami. – Unikam moich rodaków jak ognia – opowiada Daniel, którego spotykam w hostelu Pirwa. – Mają oni tutaj swoje hostele, do których nikt inny nie ma wstępu. Nie dlatego, że boją się ataku terrorystycznego, ale po porstu są nie do zniesienia, hałaśliwi, butni, wulgarni.

OBEJRZYJ KONIECZNIE NASZ FILM O PERU!

Cóż się dziwić, skoro młodzi Żydzi wyruszają w roczną podróż po świecie, gdy kończą trzyletnią obowiązkową służbę w wojsku. Trzeba się wyszaleć. Zresztą w Cusco, każdy ma za uszami.

Usta wyrzuca y podniebienie,
Mowę odmienia jej zarażenie…
Rękom y nogom władzę odjęła,
Wszystkiego człeka w niewolę wzięła…

W Pirwa Hostel za barem pracuje Jesus i to właśnie od niego zaczyna się każda impreza. Jest bardzo pogodny, rozgląda się za turystkami. W Cusco większość chłopaków ma przygody z przyjezdnymi dziewczętami. Wystarczy, że umieją tańczyć. Około dziewiątej w nocy schodzą się mieszkańcy hostelu i stawiają pierwsze kroki w uprzyjemniania sobie nocy. Najczęściej sięgają po pisco sour, które jest narodowym drinkiem Peru.

Olga jest żydowskiego pochodzenia Rosjanką mieszkającą w Nowym Jorku. To nie koniec stereotypów z nią związanych. Jej rodzice są wziętymi psychologami, a ona sama tancerką baletu. Przyjechała pracować w wolontariacie, na rzecz biednych dzieci. Po tygodniu zrezygnowała. – Poznałam tam miejscowego, który wyprowadził mnie w góry, abym wzięła udział w rytuale ku uczczeniu miejscowych duchów – opowiada Jesusowi. – Skończyło się na tym, że rozpalił ogień przy jakiejś jaskini, rozebrał się i chciał, abym także wystąpiła nago – zaśmiewa się dziewczyna. Nie dała się namówić na taką celebrację. Dała się namówić na lekcje salsy w Mama Africa. Problem w tym, że Jesus tańczy lokalne disco. Dziewczynę szybko odbija mu Elvis, nauczyciel tańca salsy.

Pirwa Hostel Cusco Peru

Jesusowi bardzo zależało na Oldze. Elvis ją jednak odbił.

Godzina jedenasta w nocy, a w Mama Africa pełno przyjezdnych. O salsie już zapomniano, teraz leci Rihanna. W czwartek najlepiej o tej porze być w The Muse. Tam salsę gra się na żywo. Tam też wszyscy tancerze – z Elvisem na czele – zaciągają swoje nowe dziewczyny. – Nie umiem tańczyć salsy – twierdzi Olga. – Ale umiem być prowadzona. Tak dobrze jej to idzie, że przechodzi z rąk do rąk kolejnych tancerzy, aż w końcu kręci nią pan Czapeczka, jak go ochrzciłem, wyjątkowo dobry czarodziej kroków. Zostaje już w tych ramionach na kolejne tygodnie, mimo tego, że chłopak jest brzydszy od diabła.

Tack pochodzi z Kanady, specjalnie nauczył się salsy. – Bez tej umiejętności nie poderwiesz dziewczyny – tłumaczy i pokazuje, jak jest to proste. Na szczęście na Plaza de Armas są klubowi naganiacze. Wręczają kupony na darmowe Cuba Libre w Mitologii albo Inka Team. Kolejny wieczór przy alkoholu nie jest złą opcją. Po darmowej rundce z drinkami, szukam szczęścia wśród turystów, którzy trzymają się zasad, a one rozpisane są w przewodniku Lonely Planet. Tacy ludzie trafiają do „alternatywnej” imprezowni, czyli Siete Angelitos. Moje szczęście, dziewczęta są już pijane.

Zmięszała głowę, snu nie pozwoli,
Sumienie gryzie dla swojej woli.
O jak mizerna uciecha ciała,
Niejednemu się we znaki dała.

W hostelach Cusco rozadawane są mapy dla turystów, którzy spędzają tu trzy dni i muszą szybko zorientować się w miejscowych atrakcjach, przed wyruszeniem na szlak Inków. Te mapy mają zaznaczone punkty i przy niektórych z nich są diabelskie rogi, tzw. opcje dla niegrzecznych. Zaznaczone są między innymi hotele z pokojami na godziny. Przyjemność kosztuje jednak majątek, Tack swoje dziewczyny zaprasza na pufy hostelu Pirwa, Olga łazi za panem Czapeczką jak cielę za matką, a Jesus czeka przy barze na dostatecznie pijaną Angielkę.

Cusco Plaza De Armas świt

Świt na Plaza de Armas w Cusco.

Rosjanie nazywali ją chorobą polską, Polacy francuską, Francuzi neapolitańską. A tymczasem syfilizm jest chorobą sprowadzoną przez Kolumba z Ameryki. W ten sposób odwdzięczyliśmy się wam za zawleczenie nam grypy i dżumy – mówi przewodnik po Cusco.

Cytaty w tekście pochodzą z Compendium medicum auctum (1719 r.)