Dziewięć typów współlokatorów

Brudas, imprezowicz a może… seksoholik? Jeśli dzielicie mieszkanie z innymi ludźmi, na pewno ich poznaliście. Jeśli planujecie wynajmować – na pewno na nich traficie.

Tak się jakoś poukładało, że przez najbliższe dwa miesiące będę pomieszkiwał ze Stefanem. Parabuch non stop, zapowiada się intensywny czas, ale hej, żadna przygoda nam nie straszna, prawda? Prawda?!

Swoją drogą to moje -naste wynajmowane z kimś mieszkanie. Studenckie czasy, a później niechęć do kredytów (oraz brak spadku po dalekim wujku-szejku) sprawiają, że zatrzymuję się w różnych miejscach, a przy okazji – mieszkam i poznaję przeróżnych ludźmi. To moja najdłuższa podróż.

Pomyślałem więc, że dobra okazja do tego, aby stworzyć typologię współlokatorów. Oczywiście pół-żartobliwą. Ale też pół-całkowicie-serio… Oczywiście jestem bardzo ciekaw Waszych doświadczeń – podrzucajcie swoje historie w komentarzach.

To jak, zaczynamy?

1. Brudas

„Mógłbyś w końcu umyć po sobie talerze? Leżą w zlewie od kwietnia. Mamy październik”

Granica akceptowalności burdelu (tak ją nazywam) ma ciekawą rozciągliwą właściwość – dla jednych jest bardzo blisko (patrz punkt niżej), dla innych znika za horyzontem niepozmywanych naczyń, rozrzuconych ciuchów, niedojedzonych resztek. Mieszkałem kiedyś z chłopakiem, który zamykał szczelnie swój mały pokój, nie odsłaniał okien. Była to jego komnata, z kilkucentymetrową warstwą śmieci na podłodze, różnymi stworzeniami żyjącymi z nim w przedziwnej symbiozie. Co ciekawe, moje doświadczenia pokazują, że o wiele częściej brudasami są dziewczyny.

brudas

2. Czyścioch

„Jest siódma rano! sobota! zostaw ten odkurzacz!”

Przeciwieństwo typu pierwszego (niestety?) o wiele rzadszy, czyli srogie spojrzenie na nieumytą deskę do krojenia, kiedy jeszcze nie zdążyłeś spróbować pokrojonego na niej właśnie pomidora. To typ żony, królowej domu (czasem też króla), dla której sobota jest Świętym Czasem Porządków, najchętniej od siódmej rano. Wszystko musi być na swoim miejscu, firaneczki bielić muszą falbankami, a “w swoim pokoju także posprzątasz, prawda? A kiedy dokładnie, może teraz?”…

czyscioch

3. Właściciel

„Oczywiście to twój pokój, ale chciałbym jednak byś nie stawiał tych książek w tym miejscu”

Mieszkałem z właścicielami wynajmowanego mieszkania kilkukrotnie i to nigdy nie jest dobry pomysł. Niby wszystko jest OK, ale jakaś spina będzie, zapomnijcie o luzie. Każde spojrzenie będzie zawierało w sobie ocenę. No i nie zawsze da radę kogoś przenocować. A już jakieś regularne spotykanie się na przyjemności… Będzie co najmniej niezręcznie.

wlasciciel

4. Komunista

„Czy zjadłem ten jogurt? no tak, był w lodówce to zjadłem”

Wszystko wspólne, każdemu po równo – piękne hasła. Problem polega na tym, że zwykle ci, którzy je głoszą są raczej z tych, którzy biorą, a nie dają. Zupka od mamy? A tak, zjadłem trochę, była pyszna! Czy używałem twoich perfum? A może z raz czy dwa… Te dwa złote po prostu tu leżały, myślałem, że to nikogo. A tak, ten chłopak w twoim łóżku to mój kolega, zaraz go obudzę.

komunista

5. Kucharz

„Śmierdzi w całym domu? nie przesadzaj, bigosik pachnie”

Wspaniale jeśli twój współlokator gotuje, jeszcze wspanialej jak cię częstuje. Ale kiedy kuchnia jest cały czas zawalona naczyniami, stół uwalony mąką, a tego zapachu spalenizny nie pozbędziesz się chyba nigdy – już wiesz, że nie mieszkasz z Karolem Okrasą, ale raczej ze sprawczynią (sprawcą) nieudanych kuchennych rewolucji.

kucharz

6. Seksoholik

„O, cześć, poznaj…, idziemy do siebie, posłuchamy muzyki”

Seks jest super, nie ma co komu żałować. Ale jeśli przez kolejną noc z rzędu towarzyszy ci aria achów i ochów – już wiesz, że trafiłeś źle. To jedna z tych spraw, o której dość zabawnie się słucha, ale jeśli przypadkiem znajdziesz się w takiej sytuacji – wcale nie jest tak zabawnie.

seksoholik

7. Spłukany

„stary, pożycz 20 zł, oddam za tydzień”

Kuzyn komunisty, czyli osoby pożyczające na tzw. wieczne nieoddanie. I nie chodzi tylko o pieniądze. Ile ja książek pożyczyłem, ile płyt! A potem się dziwią, że to jednak twoje jest: “tak?! to naprawdę twoja koszula?”.

splukany

8. Imprezowicz

„Wieczorem wpadnie kilka osób, tym razem będzie spokojnie obiecuję”

Dla mnie osobiście jeden z najgorszych typów. Jasne, nie ma nic złego w domówkach – raz na jakiś czas. Ale dom kojarzy mi się przede wszystkim ze spokojem i odpoczynkiem. Trudno o to jeśli każdego dnia wpada kilku znajomych, o trzeciej nad ranem wpada zaprzyjaźniony dzielnicowy, a sąsiedzi widząc ciebie mają żądzę mordu w oczach.

impreza

9. Najlepszy przyjaciel

Powyższe typy są oczywiście sporym uproszczeniem i skupiają się raczej na wadach potencjalnych współlokatorów. Prawda jednak jest taka, że mieszkałem też z kompletnie normalnymi ludźmi, sympatycznymi, bezproblemowymi. Na koniec zostawiam więc typ, którego życzę każdemu z Was. To przyjaciel idealny, najlepszy, na całe życie. Wspólne mieszkanie bardzo zbliża, szybko weryfikuje jak bardzo potrafimy znosić swoje wady i jak bardzo chcemy ze sobą przybywać. Poprzez dzielenie lokum poznać można fantastycznych ludzi, którzy mogą zostać kimś bardzo ważnym w naszym życiu. I na to właśnie miejmy największą nadzieję.

przyjaciel