Tęsknota za Żydem

Muzeum Historii Żydów Polskich to kolejny, być może najważniejszy, etap mojej żydowskiej historii. Odkrywania prawdy o sobie, o swoim mieście, kraju. O starszym bracie, o którym przestaliśmy myśleć i rozmawiać.

Obfituje w żywność, mięso, miód i rolę orną. Pobierane przez niego podatki stanowią odważniki handlowe. Idą one na żołd jego piechurów. Daje tym mężom odzież, koniec, broń i wszystko, czego potrzebują a gdy jednemu z nich urodzi się dziecko, on każe mu wpłacać żołd od chwili urodzenia, czy będzie płci męskiej czy żeńskiej
Ibrahim ibn Jakub o kraju Mieszka I

Tęsknię za tobą, Żydzie. Pamiętam jakie wrażenie zrobiło na mnie to hasło. Było bezkompromisowe, do bólu szczere, trafiało w samo serce… W 2010 roku czytałem wywiady z Rafałem Betlejewskim, inicjatorem przedsięwzięcia i na nowo odkrywałem w sobie tęsknotę za Żydem.

Zapytany przez Rafała Gdaka z portalu Wiadomosci24.pl o to, co skłoniło go do zorganizowania akcji „Tęsknię za tobą, Żydzie!” i czy główną motywacją było przełamanie stereotypu Żyda w kontekście antysemickich haseł, które często możemy przeczytać na murach, artysta odpowiadał:

Głównym motywem jest moje uczucie tęsknoty wynikające z uświadomienia sobie skali utraty. Przełamywanie stereotypów interesuje mnie tylko o tyle, o ile wzmaga wydźwięk akcji i stanowi po prostu jej społeczny wymiar. Pisząc na ścianie czy na zdjęciu: „Tęsknię za tobą, Żydzie!” nie przełamuję żadnych swoich uprzedzeń, nie wykręcam sobie ręki, po prostu tak czuję. Sądzę, że dla świadomego Polaka synonimem słowa zagłada, powinno być słowo utrata.

Dawid znaczy umiłowany

Choć Żydem nie jestem, Żydzi byli obecni w moim życiu od samego początku. Najpierw przez imię – Dawid to imię hebrajskie, oznaczające „umiłowany, opiekun”. Potem przez miasto, w którym się wychowałem. Pochodzę z Łomży – w budynku mojego liceum od końcówki XIX wieku działał żydowski szpital, w okolicy stała synagoga, podczas wojny tu wyznaczono getto. No i nie można zapomnieć, że w bezpośredniej okolicy Łomży znajduje się Jedwabne…

Żydzi w Łomży mieszkali od końca XVI wieku. Od zawsze stanowili dużą część ludzkiej tkanki tego miasta. Dziś nie ma Żydów w Łomży. Są tylko wzajemne roszczenia, cień trudnej historii i cisza na żydowskim cmentarzu. Podobnie zresztą jak w wielu polskich wsiach i miastach.

Łomża cmentarz

Cisza łomżyńskiej historii…

Przeprowadzka do Warszawy to kolejny rozdział mojej żydowskiej historii. Odkrywałem miejsca trudne i piękne: pozostałości getta, Umschlagplatz, cmentarz żydowski na Woli, synagogę im. Nożyków, teatr, muzykę i kuchnię żydowską. Im bliżej tej historii i kultury byłem, tym większego smutku doświadczałem. Moja podróż była podróżą uświadamiania sobie straty.

Pod koniec ubiegłorocznych wakacji miałem przyjemność odwiedzić po raz pierwszy (i jako jedna z pierwszych osób z zewnątrz) powstające Muzeum Historii Żydów Polskich. Przepiękny gmach położony w sąsiedztwie pomniku Bohaterów Getta, fascynował mnie od dawna, a Muzeum intrygowało – nie mogłem doczekać się zobaczenia wystawy stałej.

Do Muzeum powróciłem ponownie, przed tygodniem. W większym tłumie zwiedzających, ze skonkretyzowaną chęcią pogłębienia treści, którym nie poświęciłem uwagi za pierwszym razem. Zwiedzanie zakończyłem dokładnie z tym samym wrażeniem: to coś, co każdy z nas, Polaków, powinien zobaczyć.

Casimirus, król Polski, wziął sobie za kochankę młodą Żydówkę imieniem Ester, dziewicę, której urodą nikt nie mógł w całym kraju dorównać i była jego niewiastą [żoną] przez wiele lat i przez wzgląd na nią król nadał wielkie przywileje Żydom, a ona otrzymała od króla pisma o łaskach i wolności dla Żydów.
Dawid Gans, Cemach Dawid, XVI wiek

Opowieść wokół miasteczka

To nie nie jest prosta wystawa. Bo i tysiącletnie dzieje Żydów na polskich terenach nie były proste. To, czym przede wszystkim ujęła mnie ekspozycja główna to rozłożenie akcentów. To nie jest muzeum holokaustu. Jasne, XX wiek jest istotną częścią wystawy, ale nie ciągnie jej jak zbyt duży odważnik w stronę wyłącznie martyrologicznego dyskursu.

Wystawa składa się z kilku części. Całość rozpoczyna Las, intrygująco opowiedziana legenda o osiedleniu Żydów, która wyjaśnia m.in. znacznie słowa Polin, używanego w języku hebrajskim na oznaczenie Polski.

Las Polin

Las.. Fot. M. Starowieyska, D. Golik / MHŻP Polin

Dalej są: Pierwsze spotkania (960-1500), Paradisus Iudaeorum (1569–1648), Miasteczko, Wyzwania nowoczesności (1772–1914), Na żydowskiej ulicy (1918–1939), Zagłada (1939–1945) oraz Powojnie (1944 do dziś). Duże wrażenie zrobiło na mnie Miasteczko, gdzie za pomocą wyjątkowych eksponatów odtworzono codzienność przełomu historii – z jednej strony ma to być dopełnienie czasów nowożytnej Rzeczypospolitej, a z drugiej zaś zapowiedź porozbiorowej nowoczesności. Uwagę zwraca rekonstrukcja malowanego sklepienia z drewnianej synagogi w Gwoźdźcu.

Muzeum Historii Żydów Polskich

Specyfiką wystawy stałej jest też oparcie się na tekstach źródłowych. Stosunkowo niewiele tu tekstów wyjaśniających kontekst historyczny; o wiele więcej jest cytatów ze starych ksiąg, gazet, oficjalnych druków (najwięcej czasu spędziłem dowiadując się na temat czasu międzywojnia, świetna rzecz). To sprawia, że wędrówka po Muzeum nie jest tak prosta, ale jednocześnie ogromnie satysfakcjonująca dla tych, którzy poświęcą jej sporo uwagi i czasu. Dodam też, że nie jest wyprawa na raz: informacji jest dużo, tysiąc lat to też ogrom wydarzeń – moim zdaniem warto zwiedzanie podzielić sobie na trzy części i skupić się na kolejnych okresach historycznych.

Dużo jest tu treści multimedialnych, dotykowych, takie są dzisiejsze muzea. Jest ogromna, interaktywna makieta Krakowa i Kazimierza. Zwróćcie także uwagę na aranżację przestrzeni, która „nastraja” w odbiorze poszczególnych części wystawy (jak niekomfortowa jest przy okazji opowieści o wojnie i zagładzie).

Muzeum Historii Żydów Polskich

Nie ma starszego brata

Muzeum Historii Żydów Polskich to miejsce potrzebne – głównie Polakom. Nie chcę tu wchodzić w kwestie finansowania czy innych kontrowersji, które pojawiają przy okazji tego tematu. A już na pewno – politycznych sporów wokół Izraela…

Chcę powiedzieć jedno: to miejsce, które każdy z nas powinien odwiedzić. Dlaczego? By przypomnieć sobie, że mieliśmy kiedyś starszego brata, który mieszkał z nami, nieco inaczej wyglądał, nieco inaczej mówił i ubierał się, ale był nasz, bliski. Któregoś dnia przyszli po niego, zabrali. Nie wrócił. A my przestaliśmy właściwie o nim mówić i myśleć. Zapomnieliśmy. Jakby nie mieszkał z nami przez tyle lat. Jakbyśmy nie rozmawiali z nim, nie bawili się i nie walczyli o wspólne sprawy.

Cieszę się, że muzeum nie jest wyrzutem sumienia. Jest próbą przywrócenia pamięci. I że kończy się przykładami mówiącymi, że pamięć ta się odradza. Budzi się tożsamość, pojawiają się nowe inicjatywy. Może nie będzie tak jak kiedyś, możemy jednak znów być ze sobą blisko.

Los nas złączył z narodem polskim po wsze czasy i nasze życzenia i nadzieje należą do obydwu narodów – są wspólną drogą, wspólną świetlaną przyszłością.
Szalom Asz, Hajnt (Dzisiaj), 1928